Mój Kazimierz

Mojego Kazimierza już nie ma. Kazimierz to obecnie dzielnica Krakowa; kiedyś był osobnym miastem lokowanym przez Kazimierza Wielkiego, aby „odniemczyć” ten stary Kraków.
To z Kazimierza wywodzili się: Izajasz Boner, Stanisław Kazimierczyk, ale też i Mojżesz Isserles, zwany Remuh! Bo na początku XV wieku, ulica Żydowska – obecnie św. Anny – spłonęła i Żydzi krakowscy przenieśli się na Kazimierz; oczywiście nie ten „chrześcijański”, ale wydzielono im wsie Bawół: pomiędzy Wisłą – stąd Starowiślna – a murami Kazimierza właśnie…
Sercem Kazimierza była oczywiście ul. Szeroka, a nie jak mylnie podają przewodniki Plac Nowy
(u nas w slangu mówiło się: „Żyd”; gdzie idziesz? „Na Żyda”!). To na Szerokiej mieściły się wszystkie urzędy żydowskie; to tu są 3 z 7 Kazimierskich synagog: Stara, Remuh i Poppera (Bociana); oprócz tego są jeszcze: Wysoka, Kupa, Izaaka i Tempel.
A więc mojego Kazimierza już nie ma; był cichy, niebezpieczny dla obcych (najgorsza dzielnica
w Krakowie; tu nie dostawało się „po mordzie” tylko od razu „kosę”!) śmierdzący stęchlizną, moczem z klatek schodowych i kotami… ten jest odpicowany – trochę jak skansen, a trochę jak Starówka
w Warszawie, pełen knajp, restauracji, gwarny, wesoły, nocą zarzygany…
Chcecie poznać mój Kazimierz? Zapraszam!
Mieszkałem przy ulicy Szerokiej 38; w tej kamienicy mieszkał wybitny pisarz Henryk Vogler,
wraz z żoną – aktorką i reżyserką: Romaną Próchnicką – Vogler; Pan Vogler, do końca życia, a miał ponad 90 lat jak umarł, stawał rano po bułeczki dla Romeczki, zawsze w garniturze i kapeluszu
oraz z parasolką z bambusową rączką; zawsze był dla mnie kwintesencją przedwojennej elegancji
i dobrych manier. Jak skończyłem 18 lat Pan Vogler na moje: Dzień dobry; odpowiadał: Dzień dobry Panie Przemku; nawet go kiedyś zapytałem: czemu Pan do mnie mówi: proszę Pana? Przecież od dziecka mnie Pan zna; Bo teraz Panie, Przemku, jest Pan już mężczyzną!
Mieszkaliśmy na parterze, dość wysokim jak na dzisiejsze standardy, bo ok. 1,5 piętra; na wprost była kamienica, podobno Heleny Rubinstein – teraz jest tam paskudny hotel; po lewej stronie naszych okien była synagoga Remuh i cmentarz żydowski, a po prawej: kiedyś milicja a potem policja;
po lewej stronie od kamienicy Heleny Rubinstein mieszkała „Ruda Staszka”; Ruda Staszka prowadziła w PRL dość znaną melinę, miała Psa o imieniu Ares i głos bardziej przepity od Himilsbacha; pamiętam jak podjeżdżały autokary z Rabinami, a w tym momencie wychodziła Ruda Staszka
z Aresem i w szlafroku, a jej malownicze: -Ares! Do nogi! niosło się hen w dal, po dachach kazimierskich kamienic…
W jednym z naszych dwu pokoi były… schody! Do okna! Takie duże, szerokie i drewniane! Po co komu schody do okna? Otóż: drzewiej, w naszej kamienicy były winiarnie i z tego pokoju był taki spadek do piwnicy, do „turlania” beczek; i jakiś kreatywny architekt wymyślił owe schody!
Latem, podczas sobót i niedziel, na ulicę Szeroką wychodziły starsze Panie z krzesełkami, czasem wynosiły stół z obrusem, na którym miały ciasto i kompot i częstowały sąsiadów.
Idąc Szeroką w stronę Miodowej swój sklep miała pani Weismarkowa: głównie warzywa i owoce, ale też oranżadę w krachli, bułeczki od Buczka…
O tak! Piekarnia Buczka to była kwintesencja chleba, bułek i pieczywa wszelakiego! Mieściła się
przy Starowiślnej; Pan Buczek podobno oświadczył się kiedyś mojej Cioci (z nami mieszkała siostra babci Ciocia Cecylia), bo ona Panna (jej narzeczony zginął wypadku motocyklowym 31 sierpnia 1939 – jechał do poboru), a on rozwodnik, ale dostał kosza! Z Piekarnią Buczka w szranki stawała Piekarnia Króla, przy ul. Węgłowej – to już po stronie chrześcijańskiej – niestety, dziś oczodoły wydłubanych okien, straszą, a zatarte napisy na szybach przypominają wiedzącym, o dawnej wypiekowej potędze!
Na „Żydzie”, w obecnych licznych knajpach były: sklepy spożywcze PSS Społem, stolarze – dość liczni na Kazimierzu, sklep warzywny – nigdy już nie zjem takich ogórków kiszonych
jak z warzywniaka na rogu „Żyda” i Estery – obecnie jest tam jakaś Alchemia, czy coś. W okrąglaku – który wcale nie jest okrąglakiem a dwunastokątem – można było kupić mięso; to pozostałość po jego pierwotnej funkcji – gmina żydowska założyła w nim rytualną ubojnię drobiu. A na Placu były – i są do dzisiaj na szczęście! Stragany z warzywami i owocami; a w niedzielę był i jest do dzisiaj targ
z ubraniami!
Warto wspomnieć o Kościele Bożego Ciała, którego zapach przetrwał do dziś; tam byłem chrzczony, przystępowałem do I komunii, a także do bierzmowania. To wg mnie najpiękniejszy z kościołów krakowskich; i nie mówię tego tylko ja, jako rodowity kazimierczyk!
Zabawne, ale bierzmowania udzielał nam, staruszek wówczas, bp Groblicki; święcenia biskupie przyjął jeszcze od kard. Sapiehy. Więc stoimy w tej nawie głównej; 4 szkoły podstawowe, Kazimierskie, Ksiądz zbiera karteczki i czyta imiona do ucha biskupa, a ten bierzmuje; no i obok mnie Kolega wziął sobie imię Dawid; i taki dialog:
-Dawid
A Biskup: – Co?
– Dawid!
– Dlaczego Dawid? To żydowskie imię! Nie będzie Dawid! 😉
Tam się wychowałem, dorastałem… znam każdy centymetr kwadratowy, każdą uliczkę i kamieniczkę, a mimo to dziś czuję się tu obco… mojego Kazimierza już nie ma…

Advertisements

One response to “Mój Kazimierz

  1. 😥 dziś mam DZIEŃ …PŁACZLIWY….co chwilkę ktoś mnie wzrusza…..
    Hmmm…mam taki dar….gdy czytam takie teksty…mam wizualizację…Widąc dobry tekst,pisany spod serca…to była TURBOWIZULIZACJA…klimatem przypominała taki film Kolskiego „Jasminum”…te kolory,światła i cienie, ten swiat widziany i narracją opatrzony przez wrażliwego dzieciaka……Znam trochę ten stary Kazimierz,te smrodki i dziesiątki pustych oczodołów okien ,znam nieodrestaurowane synagogi, cmentarz,mykwę……….to była taka prywatna wycieczka z moja Mamunią…obie byłśmy,jak zwykle ciekaweCO/JAK/DLACZEGo…..to i same zabłądziłyśmy tam,by poczuc klimat….Nie powiem,bywało grożnie,ale jakos się udało ujść z życiem….:) nie w tym rzecz…..a w tym,ze wiem co NOE wspomina i za czym tęskni…………………….

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s