Ad vocem…smocze

Odejście odejścia…
Problem odwieczny…
Miałem Kolegę… 24 lata miał jak umarł…
Ale wszystko do tego zmierza…. do odejścia, do odchodu…
Wierzymy, i wiara nasza nam mówi, że tam jest lepiej, lepszy świat… inny, świetlisty
Tu jest gnicie a tam jest wszystko! A nawet więcej!
A tak się kurczowo trzymamy pazurami, tego życia tuziemskiego…
Wiesz… to nie jest tak, że Cię kocham, czy nie kocham… chciała byś być Szczęśliwa?
I nie tu i teraz ale wo ogóle?
Bo tam nie będzie tu i teraz tylko no właśnie co?
Ja wierzę w tamten świat, wiekuisty jakiś coś nam obiecany…
Dotykam lekko myślą
Jakoś próbuję się z tym absolutem pieścić…
Próbuje zrozumieć, a może oswoić…
Nic
Cisza
Płaczę
Palę Życiepustka
Życie śmierć
Narodziny śmierć

Reklamy

3 responses to “Ad vocem…smocze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s