Początek myśli – na dzień 29 listopada

Powstanie!
Żaden wyraz tak nie szumiał mocarnie naszemu pokoleniu, żaden nie budził głośniejszych ech – jak ten wyraz nad wyrazy: Powstanie.
Żaden również wyraz tak nie dotyka boleśnie naszych dusz zranionych zakłamaniem świata, żaden tak nie chłoszcze bezlitośnie biczem naszych przekonań, zaprzedanych nadziei i spełnień, jak ten – dziejom naszych ostatnich stuleci tak właściwy wyraz: Powstanie.
Rok 1830.
Jakie to dziwne się zdaje – a jak znowu bliskie.
Popołudniowa godzina. Wieczorny zmrok. Hasło i pierwszy strzał.
Widzę cię chwilo, tak jakbym cię był przeżył sam. Widzę wciąż jeszcze – tak jak mnie za młodych lat uczono – wyzwolin twych oślepiające blaski.
Za słabym jeszcze by móc zdobyć się na zimny obiektywizm wobec grobów, zgliszcz i ruin. Za słabym, by oderwać wzrok przywierający niewolniczo do krwi twych zwycięskich łun. Za słabym zgłuszyć serca bicie, które ciągnie tak przemożnie w twe uroki, pod twe znaki.
Cokolwiek by mi nie rzeczono o twym fatalizmie – ja wiem: to bije z ciebie wielkość.
Nie, tyś nie była w sercach twych synów zdradą – jak wyklinają duchy zakłamania. Aniś nie była upadlaniem się – jak wmawia jeńcom wróg.
Szukam określeń, któreby oddały w jednym słowie wielkość twej wielkości. Świadomość moja głodna ich, bo chce zrozumieć ciebie.
Naród – samosiewny władca swej historii – syt niewoli, co rozrywa kajdan jarzma? Państwo, co jak olbrzym ugodzony zaradnym ciosem, nie poddaje się, a musi paść: pokonany bohater
Bohater?!
Tak! To jedno jest na pewno niekłamaną w twoich dziejach wartością. Bohaterstwo! W nim – wiem to – władna ona świętość, na którą pluć nie wolno nikomu.
A reszta? Cała wielka reszta twych dziejów?
Czy była tylko grzebaniem grobu ojczyźnie rękoma własnymi – jak piszą poniektórzy? Czy była tylko błędem, fatalnym błędem i opłakaną pomyłką naszej historii? Czy była tylko intrygą? Podstępu i okłamywań pełną intrygą polityczną naszych „przyjaciół”?
Milczę i myślę …
Nie. Nie wyrzucę pamięci twoich dni ze skarbca mej duszy.
Ogarniam was dnie chwały i dnie klęski – tak jak się ogarnia po ojcach spuściznę. Karmię się, dnie, wielkością waszą – a trzeźwieję waszą hańbą. Widzę wasz blask i waszą nicość pospołu. Chcę, ażeby we mnie w jedno się zrośli: i olbrzym waszych błogosławieństw i olbrzym waszych przekleństw, który dotychczas bój wiedli w mej myśli.
Jakie to bolesne obnażać przed sobą przed sobą wasz wstyd: przyczyny wielkiej waszej przegranej. Ten na miarę dziejową zakrojony, miłością ojczyzny nabrzmiały, szalejący wulkan deptanych uczuć – i ten brak koliska-rozumu, co by mógł wulkan ten ująć i nadać jego sile prymat myśli nad ślepy pęd instynktu. Ten bezwład psychiczny zwlekający do ostatnio-możliwego, a zawsze niewłaściwego momentu – i to pęknięcie na heroiczny wiwat, na konwulsyjny zryw, na bezpłodną śmierć. Ta niemożność przeprowadzenia rozpoczętej w krwawym chrzcie sprawy do końca – i ten końcowy gest zawsze bohaterskiej rozpaczy. Ten brak systematycznej pracy przygotowawczej – i to pomimo niej szarpnięcie się na czyn, który brakiem przygotowań zabijać musi w końcu samego sprawcę.
Przeszłość wasza stałą się cząstką mej rzeczywistości. Zrodziłyście mnie tak jak Rodzic dziejowy – ojciec osobliwy – rodzi syna-pokolenie. Dziedzictwa waszego brzemię czuję…
Tak jak wy – idę przez dziej – święty-przeklęty.
Widzę samotne postacie naszych wodzów powstaniowych: Chłopickiego i Skrzyneckiego. Widzę chorągwie polskie w poszumie wskrzeszenia. Widzę młodą tętniącą polską krew. Słyszę okrzyk Pallas Ateny z „Nocy Listopadowej” Wyspiańskiego: „Do broni”! Słyszę grom odzewu padający z tysiąca młodych piersi i wtórujące im zastępy wojujących nieb …
Ogarniam was dnie! Ogarnia mnie wasz szał.
I pytam….
Co w waszym dokonaniu było wielkością? Co?! Co było dziejotwórcze, a co dziejoburcze? Co naprawdę i bez zakłamań było polskie i ponadnarodowe – a co zdawało się nim tylko być?
Ponura postać Norwida bluzgiem rzuca mi w twarz potępiające oskarżenie: „u nas to zawsze energii 100, a inteligencji 3”. I zawsze gdzieś „energia bierze górę nad inteligencją”. A „w konsekwencji co jedno pokolenie jatka”.
„Całą historia polska jest marnotrawieniem bohaterstwa i geniuszu z braku czynników niższej kategorii tj. wiedzy i musztry” – wypomina gorzko Szczepanowski upartym hiperromantykom polskiego czynu bohaterskiego ich samobójstwu przyrównywany brak historycznego realizmu.
Po myślach mi się tłucze młot zasad, który nie zna kompromisów, tylko woła: w rzeczach dziejów trzeba wszystko tak urządzić i wykonać, aby skutek zamierzony z konieczności stał się i był… Przyczyną tego, że zatonął okręt, jest zawsze tylko majtek sam, iż nie był czynił, co uczynić należało, by się okręt ostał.
Czyżby to znaczyć miało, że ja sam przyczyną? Że Polak sam czynnikiem sprawczym?
Mów do mnie pusty wiewie Listopadowej Nocy. W „noc ponurych łkań” ukaż mi tajnie psychiki narodowej. Ukaż mi klęskę czynu politycznego, który zrodziła bezmyśl polityczna. Rozerwij ogniem krwawych błyskań noc zakulis politycznych, które nami poruszają niby sprężynami intratnej machiny. Naucz mnie liczyć się z „Nocą” i z „Potęgami Nocy” w dziejach. W dziejach własnego narodu. Naucz mnie raz wreszcie patrzeć się na dzieje politycznie – nie tylko ustawicznie gospodarczo i techniczno – politycznie.
Listopadowa Noc!
Zagłębiam się cały wielki nurt jej tajemnicy.

Nie ma Powstania Narodu bez wielkiej przewodniej myśli dziejowej. Gdziekolwiek zaś tknąć wielkich przewodnich myśli w dziejach poszczególnych narodów zawsze sięgają swymi korzeniami głębin filozoficznych założeń. Dziejowa przeto myśl Polski musi w urabianiu psychiki swych pokoleń zstępować również i do tych głębin, musi z wielkiej kuźni pozaczasowych i pozaprzestrzennych zasad dobyć młot dla siebie myślowy. Musi nim urabiać mózgi swych synów. Ażeby „wielką rzecz” Polski myślały w „ostatnich głębiach swej duszy”. Ażeby w pełni tą „wielką rzeczą” były. Aby jednostce polskiej dały na drogę w dzieje kręgosłup myśli i system zasad, mocą któregoby szła „do Polski – jak do Pana”.
„Do powstania mieczem trzeba powstania siłą myśli” – Norwid
Nic trudniejszego nad taki krok.
Powstać myślą…

Reklamy

2 responses to “Początek myśli – na dzień 29 listopada

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s