Na dzień 24 grudnia

Opłatek idzie w krąg.

Jak cicho, jak ciepło.

Jeszcze nigdy chyba nie czuliśmy się tak związani z swymi najbliższymi jak dziś, jak w ten wigilijny wieczór spędzony z daleka od swoich. Jeszcze nigdy chyba myśli i serca nasze, nasze i ich, tak się nie łączyły i nie zespalały ze sobą, jak właśnie w chwili kiedy nam własny nad głową dach rozbito, kiedy cudzy lub wrogi próg cudzo i wrogo przygarnia i gości, kiedy dłoń nas wszystkich wyciągnięta w pustą dal – bez darów i kiedy serce takie łaknące.

Opłatek idzie w krąg.

Jakaś dziwna moc tkwi w tym opłatku, którym się dzisiaj z najbliższymi dzielimy poprzez przestrzeń i czas. Czujemy się przedziwnie związani z nimi i nie masz siły na świecie, która by zdołała ich wyrwać nam z duszy. Czujemy się związani z nimi wewnętrznie, w głębi swej istoty, a nie zewnętrzną formą i układem tylko. Czujemy i wiemy ponad wszelką moc dowodzeń, że między nami, a nimi zachodzi jakaś więź, której imienia nie znamy, a która jest równie silna jak życie, którym ją żyjemy.

I to jest właśnie wiąza.

To nie jest niezwiązana z nikim wolność. To nie jest dowolne nawiązywanie i rozwiązywanie więzy społecznych. To jest wewnętrzny związek między nami i naszymi najbliższymi, któ®y istnieje, niezależnie od naszego czy cudzego widzimisię –

Opłatek idzie w krąg.

Jeszcze nigdy chyba nie czuliśmy się tak związani z Ojczyzną naszą, jak właśnie dziś, kiedy kona w pohańbieniu okrytym sławą, kiedy wróg i sprzymierzeniec zwracają się ku niej po krew, z pogardy uśmiechem tylko po krew. Gdziekolwiek bądź dzisiaj na całej kuli ziemskiej zawita swą bielą opłatka biały blask, tam Polska, tam Polacy, tam ja razem z nimi – jako cząstka ich całości.

I to jest właśnie wiąza. To nie jest wolność umowy społecznej. To nie bezprzynależność kosmopolityzmu. To jest więź wyższego rodzaju, za której całość i niepokalaność daje się życie i krew. To jest coś, co się wzięło z życiem i krwią, co się wzięło z duszą i duchem i żadne hasło czy to samostanowienia wolnych plemion słowiańskich czy wolnych dzielnic lub miast nie zdoła odmienić obowiązującej treści tej wiązy –

Opłatek idzie w krąg. W krąg z nim bieży kolęd głos.

Czy jest na świecie całym coś z czym by porównać można było polskich kolęd siłę, słodycz i wymowę? W nich sobie dłoń podaje Polska cała. W nich śpiewa dusza naszych dziejów swą najrzewniejszą, wiekopomną, dziejotwórczą pieśń.

Chciwym słuchem – dzisiaj więcej niż kiedykolwiek – wpijam się w starodawny dźwięk najpoważniejszej z naszych kolęd, w dźwięk poloneza nad polonezy króla Władysława IV, w żarliwe tony:

„W żłobie leży

Któż pobieży

Kolędować Małemu”

Piersią żołnierską chwytam melodię królewskiego marszu, w którym drży cały Wiedeń Sobieskiego, cała wielkość gasnącej Rzeczypospolitej:

„Mędrcy świata monarchowie

Gdzież spiesznie dążycie?” –

Sercem łez pełnym nucę Largo – dulce z Scherza H – moll wielkiego pieśniarza łez i bólu, mistrza tonów, naszego Chopina:

„Lulajże Jezuniu, lulajże, lulaj

A Ty go Matulu w płaczu utulaj…”

To śpiewa Polska cała. To snuje się Słowackiego „ złota nić” przez dzieje narodu. To dokonany wielki jednolity ciąg dziejowy poprzez pieśń. To wiąza jest pokoleń, których całość nie wymiera, mimo iż jednostki giną i wieki nie powracają.

Kiedy Mickiewicz w III części „Dziadów” każe rozlegać się w dali cichej muzyce kolędowej, to nie ulega kaprysowi artystycznemu – lecz wstawia siebie i dzieje Wilna w tęnić, w tej złotej przędzy nieśmiertelną moc.

Kiedy Wyspiański w wiek po nim śpiewa

„Bożego Narodzenia

Ta noc jest dla nas święta”

I u progu tej właśnie nocy dokonywa swej wielkiej improwizacji – to nie fantazja wieszcza w nim powodowała – lecz więź wewnętrzna, która niezależnie od prądów czasu łączyła najgłębsze struny jego duszy w nierozerwalną z duszą narodu całość.

Wiąza – zasada pierwsza, którą świadomie przeciwstawiamy demagogice hasłą Rewolucji Francuskiej tj. wolności. Wiąza wszystkich ze wszystkimi. Wiąza wszystkich warstw, wszystkich dzielnic, wszystkich pokoleń. Wiąza wszystkich na ziemi Polaków. Wszystkich na ziemi „ludzi dobrej woli”.

Opłatek – symbol wiązy – idzie w krąg.

W szalejący piąty rok wojny, w pozorną ciszę podminowanego bezustannie życia obozowego, w napinającą nerwy do ostatnich możliwych granic słotę i beznadzieję sandbostelskiego „Lagru”, wszedł – otoczony naszą tęsknotą – niby druh najbliższy: wieczór wigilijny. Nie pytał się odwachów o zezwolenie. Nie oglądał się ani  na nas niesposobnych wewnętrznym rozbiciem ku jego radościom, ani na pustkę wiejące obietnice naszych sprzymierzeńców. Wszedł – wdarł się cichą swą przemocą w progi naszych baraków – i jest.

Myśl nasza przebywa tejże chwili w gronie naszych najbliższych. Sięgnie ku ziemiom ojczystym. I jak ptaszę, któremu rozbito gniazdko – błąka się i tuła i szuka swoich.

Czy znajdzie? Czy jeszcze ich miejsce wśród żywych?

Dwa wrogi sparły się – a młot ich stąpań miażdży miejsca nam święte i serca nam drogie. Jakaż jest dola – pyta się każdy na swój sposób – tych tak nam dalekich, a tak bliskich w tej jedynej całego roku chwili?

Wysunęliśmy się z baraków – każdy w tajemnicy przed drugim – i stoimy samotni, otuleni ciemnią nocy świętej i zasłuchani w jej ciszę. Może doleci głos z Polski? Może zabłyśnie widmo ojczystych choin?

Głucho i daleko słychać w milczeniu świętej nocy niestrojny a tak charakterystyczny dla współczesnej ludzkości zgrzyt dwugłosu, w którym usiłuje scharmonizować warkot śmigieł bombowcowych i – dziecięcymi głosy śpiewane kolędy.

Oczy przywykłe tej nocy oglądać aniołów chóry, zstępujące z nieodgadnionej tajni zaświatów, chłoszcze nieznośny dwublask: szatańsko patrzących ślepi rakiet opadających złowieszczo z głucho lecących motorów – i okiem ducha wypatrywany poblask świec na choinkach zapalanych hen daleko drżącymi rękoma matek i żon.

Który z nich zgasi drugiego?

Dotyka duszy niby miękką macierzyńską dłonią złoty wigilijnej gwiazdy blask sączący nadzieję – dotyka miażdżącą dłonią krwawy rozbłysk ludzkiej przemyślności i techniki wojennej – i sączy rozpacz.

Gwiazda wigilijna i obie strony wojujące, jakież to charakterystyczne zestawienie, ilustrujące walkę idei i potęg ideowych, które się w czasach obecnych i na naszych oczach dokonywa. Gwiazdy betlejemskiej niemilknący blask i dwie te, w śmiertelnych zapasach zmagające się potęgi, które rozpostarły się swymi zwolennikami poprzez cały ziemski glob. W tych trzech tak jaskrawo w wieczór wigilijny odcinających się od siebie światach – odbijają się w krańcowym ujęciu trzy zasadnicze kierunki współczesnej myśli ludzkiej: indywidualizm – totalizm i – uniwersalizm.

Jak trudno w tej chwili oderwać własną myśl od swoich i bliskich i wszcząć rozpatrywania nad istotą tej trójcy potęg i zasad ideowych.

A jednak nie dana jest nam inna droga na powrót do Kraju, wolności i swoich – niż ta: „Kto z was straci duszę swoją – odnajdzie ją”.

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie».

I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami:

Chwała Bogu na wysokościach,
a na ziemi pokój
ludziom Jego upodobania».

[ Łk 2, 1 – 14 ]

Advertisements

One response to “Na dzień 24 grudnia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s