Anno Domini MMXVI

Czego Wam i sobie samym życzy Spustoszonawinnica!

😀

85720_wkrainieborostworow6_400

Reklamy

Historia pewnego tatuażu

Mjöllnir, także Mjölnir, Mjölner –
legendarny młot Thora, wykonany przez Sindriego (Eitriego) i Brokka.
W czasach wikingów i wcześniejszych, noszony prawdopodobnie jako amulet ochronny.
Ze względu na podobieństwo do krzyża jako jeden z nielicznych symboli był tolerowany również przez chrześcijan – do tego stopnia iż gdy Hakoon Dobry (X w.n.e.) wykreślił nad kubkiem Odyna znak krzyża zostało to odebrane jako poświęcenie napoju Thorowi. Etymologicznie jego nazwa nie jest jasna – z jednej strony sugerowane jest pochodzenie od staroislandzkiego słowa molva lub mala (kruszyć, mielić), z drugiej do rosyjskiego molniya i walijskiego mellt, będących określeniami na błyskawicę.

Wykonywany z różnych metali (w/g mitologii został wykuty przez karły z żelaza), pierwotnie prawdopodobnie był kamienny, co ma związek jeszcze z wierzeniami indoeuropejskimi. Na wyspie Wolin znaleziony został również egzemplarz z bursztynu.

młot

+ Lemmy +

To było jak grom z jasnego nieba… ale wychodzę powoli z „szoku” …
w końcu kiedyś to musiało nastąpić …
Pierwszy raz usłyszałem w roku 2001 chyba i pierwsza myśl – co tak późno? 😉
Przecież to takie „moje” jak mówi moja Mamona – te rytmy ten klimat ten „stajl” …
Cóż – zostanie muzyka i pamięć
Dobrze,że usłyszałem ich na żywo w 2011 ….1916135_201364576873905_1936264985675981075_n

Witkacy

Żywych jaszczurów napiętnowane mordy
Gęgają w rudą przestrzeń bezimiennej planety.
Pokarbowane w mękę nad-istnień,
Poząbkowane w niemowlęce fałdki,
Pofałdowane w starcze uzębienia,
Żywych morderców żałobne sztylety,
Obrzmiałych serc pożądaniem gnane,
Dobiegają do tamtej mety:
Do węzłowego punktu hyperbolicznej komety.
W starczych uzębień klawikordy
Pcham słowa zmiażdżone, rozkwaszone żarem.
Padło potwora, utłuczone na rozstaju,
Wyżera pępek sobie i małym ptaszkom świdruje otwory
w tęczowych skrzydełkach.
Znam to dobrze.
I tak dobrze jest.
Widma na przełęczach świata gest
Uśmierza mękę zidjociałych tłumów.
Młodziutkie wabią się wieszcze,
Wśród krzewów pachnących i cienistych tumów.

Ona, (kto?) woła za ścianą: jeszcze!!

Na bezpowrotnej, śmiertelnej lubieży,
Tłukąc ciało o kości, z wywróconą wstecz szczęką,
Zęby płomienne z poza węgłów szczerzy
I dłubiąc pelikana dzióbkiem,
W jaskini, którą opanowały ich cienie,
Tych tłumów cienie, spatroszonych nad-bydlęcą męką.
Rozpiera wodną otchłań fajansowym kubkiem.
Ja wiem, że kłamię i że nad śmiech, konstrukcja prawdy
tylko wyższa,
Babilonową, skręconą wieżą wżera się w ciemności.
Babel, Jezabel i angielska Mabel,
Co czyta Biblję na mdłym podwieczorku,
Gdy naszej gwiazdy grzmiąca fotosfera
Parska wybuchem płonącego gazu.
Wodór się pali i Helium powiewa,
Oświetla przestrzeń pośredniego mroku.
Wieczór i świt przemierza starzec bez brody
I na przełęczy ostatecznych pojęć
Manometr świata na Nicość nastawia.
Być nim, czy też pozostać sobą,
W meta-bydlęcym, rokokowym stroju
I gzić się dalej na gwarnych pastwiskach.
Oto problemat godny kłamstw Cezara.
Zużyte zęby miamlą jeszcze pokarm
Przeżuty dawno przez podwójny worek,
Którym się szczyci dumna Pazifaë.
Elektron niańczy w magnetycznem polu

Ślepy wzrok widma wstrzymany w swej drodze.

Względność przestrzeni wszystkie linje zgina,
A ślepiec liże bezbarwne przedmioty.
Duch, jak łza czysty, bezjakościowym rzyga wciąż
fluidem…
Ludzkość, bóstw dawnych obmierzła maszyna,
Nad dawnym Tybrem spiętrza żądz wymioty,
W tygrysie fałdy, w pylniki kąkolu.
(Marabut stoi gdzieś na jednej nodze).
Zużyte wszystko, słów miazga nie cieknie
I nie spowija grozy dawnych djabłów.
Oni się korzą przed wyplutą pestką,
Tybald się boi Kainów i Ablów.
W uściskach stonóg zaklęta pantera,
Jej centki świecą, różowe i dumne.
Przez trawę pełźnie cudowna hetera,
Miażdżąc swym brzuchem słowa zbyt rozumne.
Uchyl zasłony, bo na scenę wchodzi,
Z tumorem w mózgu, sam Tumor Mózgowicz.
Co nas to wszystko właściwie obchodzi?Zmacerowany — cepem — spacerowicz.

Witkacy; „Tumor Mózgowicz”; Prolog

Niezwykły O. Charbel

https://pl.wikipedia.org/wiki/Charbel_Makhlouf

Ojcze Charbelu, który wyrzekłeś się przyjemności światowych i żyłeś w pokorze i ukryciu w samotności eremu, a teraz przebywasz w chwale nieba, wstawiaj się za nami. Rozjaśnij nasze umysły i serca, utwierdź wiarę i wzmocnij wolę. Rozpal w nas miłość Boga i bliźniego.

Pomagaj w wyborze dobra i unikania zła. Broń nas przed wrogami widzialnymi i niewidzialnymi i wspomagaj w naszej codzienności. Za Twoim wstawiennictwem wielu ludzi otrzymało od Boga dar uzdrowienia duszy i ciała, rozwiązania problemów w sytuacjach po ludzku beznadziejnych.

Wejrzyj na nas z miłością, a jeżeli będzie to zgodne z wolą Bożą, uproś nam u Boga łaskę, o którą pokornie prosimy, a przede wszystkim pomagaj nam iść codziennie drogą świętości do życia wiecznego. Amen.

st-charbel1

Medytacja na IV niedzielę adventis

Dewotce służebnica w czymsiś przewiniła

Właśnie natenczas, kiedy pacierze kończyła.

Obróciwszy się przeto z gniewem do dziewczyny,

Mówiąc właśnie te słowa: „… i odpuść nam winy,

Jako my odpuszczamy” – biła bez litości.

Uchowaj, Panie Boże, takiej pobożności.